#polska #energetyka #gaz…

#polska #energetyka #gaz #pgnig #ekonomia #wydarzenia #bezpieczenstwo #gospodarka

wnioski z raportu NIK

Czas podsumować nieco dzisiejsze rewelacje.Właśnie zabieram się za ponowną lekturę raportu Najwyższej Izby Kontroli…

Publiée par Jakub Wiech pisze – mikroblog sur Lundi 2 juillet 2018

pokaż spoiler Czas podsumować nieco dzisiejsze rewelacje.

Właśnie zabieram się za ponowną lekturę raportu Najwyższej Izby Kontroli ws. umów gazowych z 2010 roku. Pierwsze czytanie wywołało niemały szok, choć przecież spodziewałem się znaleźć tam ostre rzeczy. Oto garść najbardziej dramatycznych rzeczy, na które się natknąłem podczas lektury:

– Premier Pawlak zaniechał działań legislacyjnych w 2008 roku, przez co opóźniło się przygotowanie ram prawnych dla usprawnienia budowy gazoportu w Świnoujściu,

– Rząd nie przygotował merytorycznie negocjatorów, którzy pojechali do Moskwy na rozmowy z Rosjanami (co oznacza „nieprzygotowanie merytoryczne” możemy się domyślać, ja obstawiam najczarniejszą wersję, czyli totalne nieobeznanie z tematem),

– Minister Skarbu Państwa opiniował umowy już po ich zawarciu,

– Premier Pawlak wiedział od 2008 roku, że dostawy gazu do Polski mogą być zagrożone. Nie zrobił nic, by przygotować kraj na kryzys gazowy. Działania podjął dopiero w 2009 roku, 20 dni po wstrzymaniu dostaw błękitnego paliwa do Polski,

– Przygotowane instrukcje negocjacyjne były nierzetelne merytorycznie (płakać się chce), a częściowo także nieaktualne już w chwili przygotowania (znowu płakać się chce),

– Prezes URE miał 2 minuty na zaopiniowanie 24 stron umów, prezes Rządowego Centrum Legislacji miał na to całe pół godziny.

To tylko wybrana część. Po więcej odsyłam już jutro na Energetyka24.

W tym momencie trzeba zadać pytanie: co dalej? Raport NIK to ogromna bomba polityczna, której wybuch może zmiatać ze sceny publicznej. Problem polega na tym, że główni zainteresowani praktycznie już na tej scenie nie występują. Czy zatem do gry wejdzie prokuratura i postawi zarzuty? Jeżeli tak, to jakie?

Od września 2017 roku śledczy badają, czy w sprawie umów gazowych doszło do przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych celem osiągnięcia korzyści majątkowych przez któregoś z funkcjonariuszy publicznych. Zarzutów na razie brak. Na dzisiejszej konferencji ministra Naimskiego nie powiedziano nic w tej kwestii, brakło też komunikatów ze strony prokuratury. Moment na postawienie kogoś w stan oskarżenia jest wyborny, opinia publiczna mogła zapoznać się z szokującą treścią raportu, potencjalni podejrzani nie mogą już zasłaniać się jego tajnością i tworzyć narracji na swoją korzyść.

Czy zatem możemy spodziewać się głośnej sprawy karnej?

Cóż, moim zdaniem brak komunikatów ze strony rządu wskazuje, że szanse na to są małe. Ale wszystko w rękach prokuratury.